aktualności

2019-02-11 16:06

...od strony nawy znaleziono zamurowaną kryptę

„Wielkim dla nas, uczniów, wydarzeniem było odnawianie fary. Naprawy potrzebowała szczególnie posadzka kościelna, zrobiona z klepek sosnowych wielkości cegły, które położone na ubitej, ale nie utwardzonej ziemi, powyginały się tu i ówdzie i tworzyły powierzchnię nierówną, pogarbioną, skrzypiącą i chybocącą pod stopami parafian. Na rozkaz plebana zerwano tę wypaczoną posadzkę i wtedy okazało się, że pod nią, ledwie półtora łokcia w głąb, znajdują się  płaskie trumny oddalone od siebie o pół łokcia.


Były one bardzo stare, przeważnie zmurszałe i niekiedy otoczone sosnowymi ramami. Nie miały żadnych znaków rozpoznawczych. Pochodziły z dawnych czasów, w których był zwyczaj chowania zmarłych w kościele pod posadzką. (…) Pleban chciał trumny, kości i prochy z kościoła usunąć, ale krzyk się podniósł w mieście, że to jest bezczeszczenie zmarłych i musiał zaniechać tych przenosin. Skończyło się na położeniu nowej posadzki nie z klepek, lecz z długich, o podwójnej grubości tarcic, dyli i desek, aby nie wyginały się pod stopami wiernych.Największa niespodzianka, znalezienie jeszcze jednego grobu, wywołało poruszenie wśród wszystkich mieszkańców miasta. Tuż u wejścia do prezbiterium od strony nawy znaleziono zamurowaną kryptę, zbudowaną z cegieł, mającą półtora łokcia szerokości, z osobnym wejściem. Znaleziono w niej jedną jedyną trumnę, ale bardzo osobliwą. Olbrzymia, wyżłobiona w jednym pniu drzewa, kształt łodzi, wylana żywicą - trzymała się doskonale, jakby niedawno wyszła z warsztatu.Wewnątrz znajdował się szkielet olbrzymiego mężczyzny, okryty długim płaszczem z tak wybornego materiału, że zachował się jeszcze jego kolor, na zewnątrz niebieski, pod spodem czerwony. Były na nim ślady przyszytych niegdyś guzów. Zmarły musiał być wielmożą, zapewne ongiś biodra jego otaczał szeroki pas, bodajże z mieczem. Niestety, ani pasa, ani żadnych kosztowności już nie było, wszystko znikło, być może wyniesione przez złodziei, którzy zakradli się do podziemia. (…)To zapewne były zwłoki Bartosza z Wezemborka, właściciela Gostynia i fundatora tej świątyni, zmarłego w roku 1444. Jan Długosz o nim pisał. Możny to był pan, kasztelan nakielski, wojownik przeciw Krzyżakom, zdobywca trzech chorągwi inflanckich. (…) Trumnę ze zwłokami, a raczej z kościotrupem wielmoży, odniesiono do krypty i zamurowano w jej wnętrzu.”

Tym oto fragmentem książki Stanisława Helsztyńskiego „Feliks i Lucyna” Maciej Gaszek rozpoczął piątkowe spotkanie TMGF. Choć książka dotyczy historii Gostynia i Rydzyny w XVIII wieku, to wspomniane wydarzenie mogło mieć miejsce w końcu XIX lub na początku XX wieku, przy przeprowadzanym wtedy remoncie gostyńskiej fary, może nawet autor był tego świadkiem. Stanisław Helsztyński (1891-1986), profesor Uniwersytetu Warszawskiego, polski historyk literatury, badacz m.in. twórczości Williama Szekspira, anglista, powieściopisarz i poeta, pochodził z naszych stron, z pobliskiego Kosowa. We wstępie „Do czytelnika” autor pisał o materiałach, na podstawie których oparł opisaną historię głównych bohaterów.  Na jego warsztat literacki, jak wspominał, składały się między innymi diariusze, raptularze, listy i rachunki z interesów, które prowadził w połowie wieku XVIII syn przybysza z Łużyc, Feliks Kiżwalter, dzierżawca zajazdu u stóp Świętej Góry, zwanego Nadolnikiem.  Potomek Feliksa, Józef Kiżwalter, uczestnik powstania styczniowego, zmarły w 1929 roku, był spokrewniony z profesorem, lubił opowiadać o swojej rodzinie i jemu właśnie przekazał rodzinne zapiski. Książka została wydana w 1979 roku, jak napisał Stanisław Helsztyński, poświęcona jego wdzięcznemu miastu, Gostyniowi, dla uczczenia obchodzonego 700-lecia istnienia.  Drugi ciekawy temat poruszony na piątkowym spotkaniu poruszył Maciej Kretkowski. Zapoznał nas z zagadnieniem Europejskiego Szlaku Gotyku Ceglanego, trasą turystyczną obejmująca miasta z ceglaną architekturą gotycką w krajach położonych nad Morzem Bałtyckim – głównie w Danii, Niemczech i Polsce. Na szlaku znajdują się gotyckie kościoły, klasztory, mury obronne, bramy, baszty, zamki, ratusze i inne gotyckie budowle z cegły. W 2007 roku w Greifswaldzie założono stowarzyszenie o tej samej nazwie. Głównymi celami Szlaku są działania m.in.: skierowanie na zachowanie dziedzictwa kulturowego jakim jest architektura gotyku ceglanego, międzynarodowa promocja zabytków architektury gotyckiej i miast zrzeszonych w stowarzyszeniu oraz promocja i rozwój turystyki kulturowej. Stowarzyszenie liczy obecnie 56 członków z Danii, Niemiec i Polski, w tym 41 miast oraz 15 innych członków jak osoby prywatne i stowarzyszenia. Z polskich miast należą do niego Chełmno, Gdańsk, Grudziądz, Olsztyn, Płock, Sławno, Stargard, Szczecin. Dodatkowo Stowarzyszenie „Europejski Szlak Gotyku Ceglanego” jest wydawcą różnych wielojęzycznych publikacji, w tym m.in.: ulotek, katalogów, map czy przewodnika, w tym również w j. polskim. Warto byłoby nawiązać kontakt z którymś z polskich miast należących do stowarzyszenia i dowiedzieć się na jakich zasadach można stać się jego członkiem, jakie są prawa i obowiązki członków, wysokość składki itp. Przynależność do Szlaku byłaby okazją do wypromowania naszego gotyckiego zabytku i samego miasta.Zapraszamy na kolejne spotkanie 1 marca 2019 roku.

Info: Lucyna Lisiecka   Foto: Robert Czub

wróć